<?xml version="1.0" encoding="ISO-8859-2"?>
<rss version="2.0">
<channel>
<title>Celebrities | Photo Gallery | Foto celebritis || Photo celebritis | Moda | Newsy | Michael Jackson king of pop| Extreme | Positioning in England | Advertising in England |  -news'y</title>
<link>http://www.celebrities.pwi.pl</link>
<description>Celebrities - galeria znanych aktorów, aktorek, piosenkarek, piosenkarzy,michael jackson,michael , jackson,king of pop, polityków, znanych i nieznanych skandalistów polskich i światowych</description>
<language>pl</language>
 <pubDate>Thu, 11 Mar 2010 14:18:38 +0100</pubDate>
 <lastBuildDate>Thu, 11 Mar 2010 14:18:38 +0100</lastBuildDate>
<item>
   <link>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=8</link>
   <guid>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=8</guid>
   <title>2009-06-30</title>
   <description> Czy Jackson chciał oddać swoje ciało "Doktorowi Śmierć"?   25 czerwca serce Michaela Jacksona przestało bić. Jednak gwiazdor chciał być nieśmiertelny. Miał plan, aby oddać się w ręce "Doktora Śmierć" Guntera von Hagensa, budzącego wielkie kontrowersje lekarza, znanego z preparowania ludzkich zwłok i pokazywania ich na wystawach - donosi dziennik "Bild". Według informatora dziennika, pół roku temu z von Hagensem kontaktował się w tej sprawie pracownik Jacksona. Według rozmówcy, gwiazdor chciał po śmierci poddać się plastynacji. Plastynacja Michaela Jacksona mogłaby nastąpić w każdej chwili. Wcześniej jednak trzeba zweryfikować, czy osoba, która dzwoniła do "Doktora Śmierć" rzeczywiście reprezentowała piosenkarza. Jak mówi sam lekarz, bez odpowiedniego oświadczenia z podpisem samego Jacksona lub jego najbliższych krewnych, na razie nie będzie podejmował żadnych działań. Według von Hagensa ciało Michaela Jacksona byłoby doskonałe do poddania plastynacji. "Doktor Śmierć" dodaje jednak: ja mogę mu dać fizyczną nieśmiertelność, ale on już jest nieśmiertelny - przez swoją muzykę.</description>
   </item>
   <item>
   <link>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=7</link>
   <guid>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=7</guid>
   <title>2009-06-30</title>
   <description> Co dalej z biletami na koncerty w Londynie ? Śmierć Michaela Jacksona wstrząsnęła całym światem. Nikt się nie spodziewał, że Król Popu odejdzie tak nagle. Od lipca Jackson miał wystąpić na 50 koncertach na londyńskiej O2 Arena, bawiąc widzów w stylu Las Vegas. Zyski ze sprzedaży ponad 750 tys. biletów były liczone w milionach dolarów. Jednak nagła śmierć gwiazdy sprawiła, że rozczarowanie przeżyją zarówno fani i jak i organizatorzy tego wielkiego show.Powrotna trasa Michaela Jacksona była w ostatnim czasie najbardziej oczekiwanym wydarzeniem muzycznym. Miał to być wielki powrót Króla Popu po latach nieobecności na scenie. W lipcu, sierpniu i wrześniu 2009 oraz w styczniu i lutym 2010 miała odbyć się seria koncertów gwiazdy. Przed rozpoczęciem trasy planowana była też premiera nowego albumu artysty.Według niektórych trasa koncertowa miała być sposobem Jacksona na wydostanie się z długów. Jednak dla prawdziwych fanów nie miało to znaczeniaNawet pojawiające się od dłuższego czasu pogłoski mówiące, że Jackson jest chory (m.in. na depresję; pojawiały się też informację, że ma raka skóry) i nie wiadomo czy będzie w stanie zmierzyć się z wysiłkiem na koncertach, nie zraziły fanów.W marcu przed londyńską O2 Arena zebrały się setki ludzi, którzy chcieli kupić bilety na występy swojego idola. Oficjalna cena biletów wynosiła 75 funtów (blisko 400 zł). Bilety zostały wyprzedane w tempie iście rekordowym - w ciągu sekundy sprzedawano 11 biletów, 657 rozchodziło się w ciągu minuty. Bilety kupowali przez internet ludzie z całego świata - Japonii, Belgii czy nawet Dubaju. Potem można było je dostać już tylko z drugiej lub trzeciej ręki - i to po znacznie wyższej cenie.Bilety na koncerty były sprzedawane jeszcze w piątek rano (chociaż Jackson zmarł w nocy z czwartku na piątek czasu europejskiego). Na serwisie aukcyjnym eBay fani bardzo chcący zobaczyć na żywo idola, płacili za bilety co najmniej podwójną cenę.Wieść o nagłej śmierci króla popu zasmuciła i rozczarowała fanów, bowiem niektórzy z nich aby mieć szansę zobaczyć legendę na żywo, wydali na miejsca koncertowe tysiące funtów.Jak twierdzi rzecznik AEG Live, promotora koncertu, sprzedano ponad 750 tys. biletów. Inne źródła mówią jednak nawet o blisko 800 tys. wejściówek. Całkowity koszt z ich sprzedaży liczony jest w milionach. Jednak teraz AEG może stracić około 40 milionów dolarów, jeśli koszty ubezpieczenia firmy nie pokryją już wydanych pieniędzy.Warunki zwrotu biletówWiele z zakupionych biletów nie zostało jeszcze wysłanych do nabywców. Ci jednak, którzy już mają wejściówki w rękach nie powinni mieć większego problemu z ich oddaniem. Najłatwiej bilety będą mogły zwrócić osoby, które zakupiły je bezpośrednio u O2 lub agencjach pośredniczących. Gorzej z osobami, które wejściówki nabyły z drugiej lub trzeciej ręki - wtedy zwrot biletu i odzyskanie pieniędzy będzie możliwe po porozumieniu ze sprzedawcą.Na razie nie wiadomo dokładnie na jakiej zasadzie będą odbywały się zwroty, jednak jak tylko wszystkie szczegóły zostaną ustalone, zostaną podane do publicznej wiadomości.Wielu fanów, mimo niemałych sum wydanych na ten cel, wcale nie zamierza zwracać biletów. Według nich, to cenna pamiątka po przedwcześnie zmarłym idolu.</description>
   </item>
   <item>
   <link>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=6</link>
   <guid>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=6</guid>
   <title>2009-06-30</title>
   <description>  Michaela Jacksona zabiło "potrójne ekstremum"Michael JacksonSława i gwiazdy są nieodłączną częścią Hollywood. Miejsce to kojarzy się nam z tragedią takich ludzi, jak Lenny Bruce, czy John Belushi, ale też ze sławą gwiazd, które swą popularność zawdzięczają głównie prasie brukowej, do których należą między innymi Lindsay Lohan i Britney Spears. Jak mówią specjaliści, Jacksona zabiło to, że miał "potrójne ekstremum" - największą sławę, największą władzę i największe wpływy.Jednak Michael Jackson, który zmarł w wieku pięćdziesięciu lat, a którego życie pełne było ekstrawaganckich zachowań, oskarżeń oraz podsycanych przez prasę plotek, osiągnął szczyty sławy i uosabiał wszelkie problemy, jakie mogą jej towarzyszyć. To właśnie &#8211; jak ocenia dziś wielu obserwatorów &#8211; odegrało główną rolę w problemach, z jakimi borykał się w swoim życiu, oraz prawdopodobnie przyczyniło się też w znacznym stopniu do jego przedwczesnej śmierci.- On sumuje wszystkie aspekty tego miejsca - największa sława, największa władza, największe wpływy &#8211; mówi Patrick Wanis, terapeuta, który wśród swych klientów ma niejedną hollywódzką gwiazdę. - On miał to wszystko w ekstremalnym znaczeniu tego słowa - dodał.Jackson, który zmarł w ostatni czwartek w Los Angeles w Kalifornii, często mówił o emocjonalnej cenie, jaką przyszło mu zapłacić za życie na świeczniku, szczególnie, kiedy był dziecięcą gwiazdą, która śpiewała ze swym rodzeństwem w zespole Jackson 5."Opinia publiczna musi w znacznym stopniu zrozumieć, jak dużą presję odczuwają małe gwiazdy, co choć bywa ekscytujące, zawsze wiele kosztuje" &#8211; napisał Jackson w 2000 roku dla religijnej strony internetowej beliefnet. "Bardziej niż czegokolwiek innego, pragnąłem być normalnym chłopcem. Chciałem budować domki na drzewie i jeździć na rolkach na imprezy. Ale już w bardzo wczesnym etapie mojego życia, stało się to niemożliwe" - dodał.Wanis zauważa, że doświadczenie Jacksona trwało też wyjątkowo długo. Dziecięce gwiazdy zwykle świecą przez chwilę i w końcu znikają. Podobnie jest z aktorami, czy gwiazdami muzyki, które po raz pierwszy trafiają w centrum uwagi w wieku kilkunastu lat, ale później schodzą na dalszy plan. W przypadku Michaela Jacksona, nigdy tak się jednak nie stało. Pozostawał w świetle reflektorów praktycznie na każdym etapie swojego życia.Po raz pierwszy wystąpił publicznie w wieku sześciu lat, w nocnym klubie w miejscowość Gary w stanie Indiana. W wieku pięćdziesięciu lat przygotowywał się z kolei do wielkiej serii koncertów, który miały zapewnić mu jego "wielki comeback".- Przeciętnie zespoły, czy pojedynczy wykonawcy istnieją na scenie przez pięć lat. Zaledwie garstce udaje się złamać tę zasadę &#8211; mówi Wanis. - Michael Jackson jest jednak zagadką. Zaczął karierę jako dziecko i był w stanie ją rozwijać przez większość swego życia ze względu na swój wyjątkowy talent. Problem jednak polegał na tym, że on nigdy nie miał tak naprawdę życia osobistego. Nigdy nie dostał szansy, by normalnie żyć - dodał.Jak analizuje Wanis, w przypadku Jacksona presja sławy podkreśliła i uwydatniła to, co było głęboką mentalną i emocjonalną raną. Wiele informacji wychodzących z rodziny Jacksonów, w tym także od samego Michaela, wskazywało na to, że dzieci były bite i wykorzystywane emocjonalnie przez ojca Michaela, Josepha Jacksona, który zawzięcie pchał swoje dzieci w taki sposób, by za wszelką cenę stały się gwiazdami pop.Działania Michaela widoczne w późniejszych latach &#8211; zaczynając od jego poważnych operacji plastycznych, które usunęły praktycznie całe podobieństwo do jego rodziny, aż do jego sławnego tanecznego kroku &#8211; mogą być uznane za bicie na oślep w reakcji na presję, której doświadczał od dziecka &#8211; mówi Wanis. - Miał pretensje do swojego ojca. Cały czas się buntował, jakby podświadomie, przeciwko swojemu ojcu - dodał.Zachowanie to jednak nie zakończyło się na krokach tanecznych, czy operacjach plastycznych. Był jeszcze szympans i tygrysy, a nawet wymachiwanie swoim dzieckiem z balkonu hotelowego. Najgłośniejsze jednak, i najbardziej wyniszczające, były natomiast oskarżenia o seksualne wykorzystywanie małych chłopców, z którymi się przyjaźnił &#8211; oskarżenia, od których uniewinniał go sąd, choć w prasie pojawiały się też informacje o wielomilionowej ugodzie, na którą nalegała rodzina jednego z chłopców. Nagłośniony przez media proces sądowy oraz sensacyjne zeznania pchały dalej Jacksona na ścieżkę zachowań antyspołecznych, zamieniając go praktycznie w pustelnika podobnego prawie do sławnego miliardera Howarda Hughesa.W końcu &#8211; jak mówi Wanis &#8211; do śmierci mogły go doprowadzić chęć i dążenie za wszelką cenę, by ponownie wystąpić na scenie. W ostatnich miesiącach swego życia Michael Jackson ciężko trenował przygotowując się do koncertów, które miały mu zapewnić muzyczny comeback, a także jeszcze raz ustawić go w świetle reflektorów, zapewniając znowu ogromną sławę.- Wokół było wielu ludzi żywotnie zainteresowanych tym, by utrzymać go przy życiu za wszelką cenę &#8211; zauważa Wanis. - Ludzie, którzy go otaczali mieli dbać o to, by miał on wszystko, co będzie mu potrzebne, aby tylko przeprowadzić go przez planowane koncerty - dodał.Kiedy świat gwałtownie zareagował na śmierć króla popu, niektórzy wspomnieli też o cenie, jaką płacił za swą sławę piosenkarz."To był niezwykły związek, gdzie dwoje niezwykłych ludzi, którzy nie prowadzili, ani nawet nie znali normalnego życia znaleźli coś, co ich połączyło" &#8211; napisała w ostatni piątek na swoim blogu Lisa Marie Presley, była żona Michaela Jacksona oraz córka Elvisa Presleya. "Chciałam go ocalić. Chciałam go ocalić przed tym, co wydawało się być nieuniknione i co się właśnie stało" - dodała.Felietonista Andrew Sullivan, na swym blogu na stronach magazynu "The Nation", napisał, że opłakuje Jacksona, ale "opłakuję też kulturę, która go stworzyła i później zniszczyła". "Ta kultura jest nasza, jest brutalna i niesie śmierć: Ze sławą jako główną wartością, z pieniędzmi jako jedynym motywem, przeżuła to dziecko, a później go wypluła" &#8211; napisał Sullivan. "Mam nadzieję, że teraz czuje on spokój, jakiego nie poczuł nigdy w życiu. I modlę się o to, by taki geniusz nie został ponownie w podobny sposób wykorzystany" - dodał.</description>
   </item>
   <item>
   <link>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=5</link>
   <guid>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=5</guid>
   <title>2009-06-30</title>
   <description>  Czarni upominają się o MichaelaAby zostać gwiazdą światowego formatu, musiał zaprzeć się swojej rasy - jednak Afroameryka się go nie wyrzekłaPo śmierci Michael Jackson dołączył do panteonu, któremu przewodzi Martin Luther King.Od 18.30, czyli w niecałe pół godziny od pierwszej informacji o śmierci króla popu, przed Apollo Theater zgromadził się już tłum. W Harlemie głuchy telefon funkcjonuje znakomicie: "Trzeba iść pod Apollo". Fale ludzi pojawiały się bez ustanku aż do późnej nocy. Na początku panowało milczenie. Po pewnym czasie zaczęły się tworzyć grupki osób wspominających tego, który właśnie odszedł &#8211; Michaela Jacksona. Ulice zapełniły się tysiącami młodych i nie tak młodych ludzi, śpiewających i tańczących jego przeboje. Oczywiście pojawili się też natychmiast sprzedawcy koszulek i plakietek z wizerunkiem wokalisty.Pogrzeb? Nie, niemal radosna ceremonia u bliskiej osoby, z muzyką, słowami i krokami, które każdy zna na pamięć, które wszyscy razem powtarzają. Teatr Apollo, mieszczący się w historycznej dzielnicy czarnych w Nowym Jorku, dziś nieco zapomniany, był swego czasu miejscem kultowym. Od lat 60. tutaj właśnie tworzyła się scena nowej, czarnej amerykańskiej muzyki. Było to miejsce równie ważne jak Motown, wytwórnia muzyczna z Detroit. A teraz, w czasach Obamy, tu czarna młodzież zebrała się, by uczcić pamięć jednego ze swoich.Michael Jackson, "wybielony" czarny, ikoną afroamerykańskiej wspólnoty? Diane Williams może sobie ironizować w NBC (National Broadcasting Company, jedna z amerykańskich stacji telewizyjnych). Sama jednak przyznała: &#8211; Zapomnijmy o skandalach i o śmiesznym nosie. Był zwiastunem pokoju, godził rasy. Przed Apollo Theater wielebny Sharpton, znacząca postać czarnej elity, walczący o sprawę Afroamerykanów, z żarem mówił, jak ważna jest pamięć o nim: &#8211; Michael Jackson sprawił, że kultura zaakceptowała kolorową osobę, przed Tigerem Woodsem (światową gwiazdą golfa), Oprah Winfrey (gwiazdą mediów) i długo przed Barackiem Obamą. Był dla muzyki tym, czym tamci dla sportu, telewizji i polityki &#8211; podkreślał.I, by dobrze wpisać piosenkarza w kontekst walki o emancypację, pastor przypominał przed drzwiami Apollo Theater, że podczas pewnej konferencji prasowej Michael Jackson opowiadał, jak "niesprawiedliwie był traktowany przez przemysł muzyczny". Co w podtekście znaczyło: przemysł będący w rękach białych. Marc Morial, były burmistrz Nowego Orleanu i prezes National Urban League (założona przez czarnych organizacja walcząca o prawa obywatelskie &#8211; przyp. Onet) wyraził się bardziej oględnie, mówiąc, że muzyka zmarłego artysty "towarzyszyła epoce przemian gospodarczych i społecznych".W rzeczywistości Michael Jackson zaczynał w czarnej grupie soulowej, Jackson Five. A wylansował go Motown Records, pierwszy producent czarnej muzyki. W 1972 roku jego głos został wykorzystany w "Benie" Phila Karlsona, jednym z pierwszych dzieł z fali "black movies", filmów z afroamerykańskimi aktorami i muzyką soul, które wkrótce potem zaczęły się mnożyć.W "Washington Post" Wil Haygood przypomniał, że miało to miejsce zaledwie osiem lat po prawnym zniesieniu segregacji rasowej w Stanach Zjednoczonych. "Do wielu kin, w których pokazywano &#187;Bena&#171;, wcześniej czarnym wstęp był wzbroniony" &#8211; podkreślił. W tamtym czasie wpływ czarnej muzyki na amerykańską kulturę był już gigantyczny, ale aż do lat 70. bardzo niewielu artystom udawało się wkroczyć w ten biznes, to znaczy współpracować z białymi.Faktem jest, że z tej właśnie przyczyny Michael Jackson zaczął stopniowo się "wybielać". Producent Rony Alexenburg przekonał go, że jeśli chce śpiewać solo, musi zostawić wydający czarną muzykę Motown i przejść do CBS, na stronę "wielkiego przemysłu", którym wtedy zajmowali się tylko biali. I im bardziej stawał się światową gwiazdą popu, tym dalej odchodził od swoich "korzeni" &#8211; chirurgia plastyczna i wybielanie skóry tworzyły zewnętrzne oznaki jego nowej tożsamości: post-rasowej lub nierasowej, czy jak by ją tam nazwać.W poświęconym jego osobie filmie dokumentalnym asystent chirurga plastycznego wyjaśniał, że dermatolog odbarwiał jego skórę, zaś zadaniem chirurga było zatrzeć ślady czarnej rasy, na przykład zrobić mu wąski nos&#8230; Mimo tego, co w oczach bojowników o sprawę czarnych mogło uchodzić za wyrzeczenie się samego siebie, mimo wielu obrzydliwych skandali, "czarna Ameryka nie odrzuciła go, jakby wiedziała, jak ciężko jest śpiewającym dzieciom, czarnym czy białym" &#8211; tłumaczy Wil Haygood.Na swoim ostatnim procesie, w 2005 roku, kiedy po raz kolejny oskarżono go o pedofilię (został oczyszczony z zarzutów) ku powszechnemu zaskoczeniu pojawił się w otoczeniu kilku twardzieli niekryjących swojej przynależności do Nation of Islam, ruchu czarnych fundamentalistów. Nie wiadomo, czy to on zwrócił się do nich, czy oni sami przyszli do niego. Tak czy inaczej, opuszczony już przez wielu, przystał na ich obecność.Jedna z jego piosenek nosiła tytuł "Black and White".Uroczystość ku jego czci w sercu Harlemu, liderzy wspólnoty afroamerykańskiej mówiący o swojej miłości i smutku &#8211; wszystko to świadczy o woli odzyskania przez czarnych swojej straconej ikony. Pastor Jesse Jackson ze wzruszeniem przypominał, że Martin Luther King przejeżdżając przez jedno z miast uparł się, by zobaczyć zespół Jackson Five. A Maureen Orth z "Vanity Fair", która bardzo dobrze znała Michaela Jacksona, mówi, że "piosenkarz dołączy do &#187;boskiego panteonu&#171; czarnych Amerykanów". Tego, w którym są już "Muhammad Ali, Martin Luther King i Jezus Chrystus".</description>
   </item>
   <item>
   <link>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=4</link>
   <guid>http://www.celebrities.pwi.pl/newsy.php?id_news=4</guid>
   <title>2009-01-19</title>
   <description>Categories - Celebrity Gossip     celebrities (by name)     photo gallery (NEW!!!)    video gallery     MySpace celebs     celebrity kids    celebrity babies     celebrity couples     pregnant celebrities     celebrity breakups    And the Winner is...  Star Style     celebrity legal     celebrity medical    celebrity pets    celebrity real estate    celebrity scandals</description>
   </item>
   
</channel>
</rss>
